Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

DIY - odżywcze mazidło mrozoodporne, czyli krem ochronny na zimę, dla niemowląt i dla nas :)

Nie wiem jak u Was, ale u nas jest już zima... Mróz, wiatr, tylko śniegu jeszcze brak. Przyszedł zatem czas na sporządzenie mazidła, które ochroni buźkę Zosi przed wątpliwą przyjemnością poznania zimy po szczypaniu w policzki i odmrażaniu ślicznego noska ;) ja poszłam po najmniejszej linii oporu i zrobiłam jedno smarowidło dla nas wszystkich, czyli zwykłe, hipoalergiczne i absolutnie uniwersalne.

Przepis będzie tylko inspiracją, z orientacyjnymi proporcjami - wagi nie mam, a z kosmetykami generalnie kieruję się intuicją i wyczuciem, dążę po prostu do konsystencji jaką chcę uzyskać.

Potrzebujemy:

  • ✿   masła shea (ok 3 łyżeczek)
  • ✿   oleju kokosowego (ok 1 -1,5 łyżeczki)
  • ✿   oleju ze słodkich migdałów lub z pestek moreli (ok pół łyżeczki, im więcej, tym rzadsza będzie konsystencja)
  • ✿   mąki kukurydzianej (na czubek łyżeczki)



p1

Niczym płynne złoto... oleje naturalne, ich właściwości i zastosowanie w kosmetyce

Zosieńka śpi, mąż prasuje (wspominałam jaki jest kochany? no bajka!), co daje mi chwilkę by napisać Wam choć odrobinę z tego natłoku tematów które krążą mi po głowie... Niebawem napiszę o problemach związanych z początkami karmienia piersią, jak się do tego przygotować i jak się nie poddać po pierwszych trudnych i bolesnych tygodniach. A dziś coś o pielęgnacji - dla kobiet w ciąży, matek, dzieci i mężów, czyli skarbnica wiedzy uniwersalnej ;)

źródło: www.youbeauty.com

Ciąża jest takim szczególnym czasem w życiu kobiety, kiedy zaczyna bardzo zwracać uwagę na skład kosmetyków, produktów spożywczych, i na jakość wszystkiego co wpłynąć może na jej organizm - wszystko to z dbałości o rosnące w niej Nowe Życie :) Większość produktów przeznaczonych dla kobiet w ciąży i karmiących jest zdrowsza, bezpieczniejsza - i, co tu kryć, lepsza. Dlaczego jednak tylko w tym okresie miałybyśmy tak dbać o swój organizm? Myślę, że warto korzystać z dóbr natury i nauczyć się stosować na co dzień naturalną pielęgnację - nie tylko w tym wyjątkowym okresie :)
Wyciągnijmy z natury to, co najlepsze ;)

A cóż może być dla nas najlepsze?
Wiadomo, oleje! ;) Przyjrzyjcie się różnym reklamowanym kosmetykom do ciała - o, ten balsam jest dobry, bo zawiera masło shea, olej ze słodkich migdałów i olej jojoba! a tamta odżywka do włosów jest super, bo zawiera olej z orzechów makadamia lub olej arganowy... ;) Jeśli kosmetyki są takie "super" dzięki owym olejom, dlaczego by nie nauczyć się korzystać z nich bezpośrednio i czerpać z pełni ich właściwości? :)


Kilka słów o olejach ogółem
Oleje roślinne różnią się zwykle stanem skupienia w temperaturze pokojowej. Kwasy tłuszczowe, wchodzące w skład olejów, mogą być nasycone (nie zawierają wiązań podwójnych pomiędzy atomami węgla) lub nienasycone (jeden lub więcej wiązańpodwójnych). Oleje nasycone są bardziej stabilne i nie jełczeją tak szybko jak oleje nienasycone, jednak oleje nienasycone są gładsze, bardziej cenne, mniej tłuste i lepiej wchłaniają się przez skórę. Naturalne masła takie jak masło shea, masło avocado lub masło kakaowe nie są prawdziwymi masłami, gdyż są emulsjami wody i tłuszczu. Naturalne masła są znakomitymi emolientami i mają właściwości zagęszczające. W zależności od rodzaju, mogą mieć różne dodatkowe właściwości np. mogą być przeciwutleniaczem.

Oleje roślinne otrzymujemy z dowolnej rośliny, a także z różnych jej części: owoców, nasion, pestek, a nawet kiełków. O jakości oraz właściwościach oleju świadczy nie tylko jego pochodzenie, ale w ogromnym stopniu rodzaj tłoczenia i poddanie - a raczej nie! - rafinacji. 

Oleje tłoczone na zimno - mają najlepszą jakość, ale niektóre z nich tracą swoją wartość w wysokich temperaturach. Odporność oleju na wysoką temperaturę zależy od ilości kwasów olejowych jakie posiada dany olej. Im więcej ich posiada (licząc od 40-45%) tym bardziej jest odporny na ciepło.

Oleje roślinne rafinowane - nie posiadają prawie w ogóle smaku i zapachu, a podczas przeróbki tracą wiele swoich wartości, które są tak charakterystyczne dla olejów tłoczonych na zimno. Jedyną przewagą olejów rafinowanych jest to, że bez problemu wytrzymują wysokie temperatury i są dużo tańsze.

Oleje nierafinowane są wyciskane tylko mechanicznie (w prasach). Proces ten odbywa się w stosunkowo niskiej temperaturze - poniżej 70 stopni C. Często oleje te są raz przecedzane aby usunąć z nich pozostałości roślinne. Oleje nierafinowane charakteryzują się mętną konsystencją, zachowują swój naturalny smak i aromat. Nierafinowane oleje nie tracą wit. E, która jest naturalnym konserwantem i chroni je przed jełczeniem.

Oleje roślinne dzielą się pod względem “tłustości” na schnące, półschnące i nieschnące. Oleje nieschnące mogą działać komedogennie czyli zaskórnikotwórczo. W pielęgnacji cery szczególnie wartościowe są oleje z wysoką zawartością kwasów linolowego i linolenowego, które mają najmniejszy potencjał zapychania porów. Ogólny podział:
  • cera tłusta i mieszana:  oleje schnące i półschnące
  • cera sucha i dojrzała:  oleje półschnące i nieschnące. 

Oleje dają nam nieograniczone możliwości komponowania kosmetyków idealnie dopasowanych do naszych potrzeb, możemy wzbogacać nimi swoje ulubione kremy, balsamy, odżywki, a możemy także robić własne od podstaw. Olejami możemy myć twarz, dodawać do kąpieli, nakładać na włosy i skórę głowy, zastąpić nimi balsamy do ciała, drogeryjne oliwki, czy kremy do twarzy...

Poniżej przedstawiam złożoną specjalnie dla Was tabelkę, opisującą najważniejsze oleje stosowane w kosmetyce - opisy dotyczą form nierafinowanych (z wyjątkiem oleju rycynowego). Niech to będzie taki rodzaj podręcznego kompendium, abyście mogli bez problemu w każdej chwili porównać właściwości i dobrać olej do swoich potrzeb :)

p1

DIY: Zamiast Carmexu, Chapstick'a i Nivea - naturalny balsam do ust

Poddałam się. Legł dziś ostatni bastion akceptowanej przeze mnie "chemiczności" w kosmetykach codziennego użytku: uczulił mnie Carmex.

Nie wiem czy to tylko ja mam takiego pecha, czy niektórych z Was też to dopada - każdy balsam do ust uczula mnie po jakimś czasie. Każdy :( Nawet cudnie pachnący balsam z wosku pszczelego (mam po nim usta jak tarka...). A fanką pomadek ochronnych jestem wielką! Kompletnie nie używam szminek, błyszczyki wyłącznie od święta, za to pomadki ochronne to mój słaby punk... Uwielbiam! Czekoladowe, cynamonowe, jaśminowe... I jakiż był mój ból, gdy za każdym razem, ta fantastyczna pomadka po jakimś czasie stosowania zaczynała uczulać. Mam mnóstwa nieskończonych opakowań, część przejmuje moja mama, a za każdym razem budzi się głupi żal. Ale trzymanie ich w domu nie ma sensu, bo co prawda po dłuższym nieużytkowaniu mogę parę razy nałożyć, ale nigdy nie wiem w którym momencie znów mnie uczuli. A leczenie paskudnej, piekącej wysypki na ustach do przyjemności nie należy. 
Najdłużej ostał się podstawowy Carmex. Dawał radę, mimo że jego aromatyzowane odpowiedniki uczulały błyskawicznie. Aż tu dzisiaj... 

p1

Kosmetyki dla niemowląt - ile, jakie, po co?


Kompletując wyprawkę dla niemowlaka, przyszła mama pochłania miliony informacji. Słucha porad w szkole rodzenia, słucha położnych, znajomych matek, rodziny... chce, by jej maleńkie szczęście, miało wszystko, co najlepsze. Ważne, by w tym przygotowywaniu nie dać się zwariować i spojrzeć troszkę uważniej na zachwalane produkty... I nie szykować ogromnej, specjalistycznej kosmetyczki! ;)

p1

Coś dla ciała! Skład produktów i kosmetyk- cud :)


Było o kąpieli, to teraz coś o kosmetykach :)

Zawsze miałam wrażliwą skórę, alergie to moja zmora, a skóra na wiele kosmetyków reagowała wysypką, czasem stanem zapalnym. Męczyłam się z ciągłymi wypryskami i podrażnieniami, skóra była przetłuszczona i łuszcząca się jednocześnie. Włosy też mam bardzo delikatne, takie typowo "dziecięce", nie lubiły się one nigdy nawet z najdroższymi produktami profesjonalnymi. W efekcie, eksperymentom kosmetycznym w moim życiu nie było widać końca. Popełniałam błąd za błędem, dając się kusić drogeryjnym i aptecznym specyfikom, chodząc do kosmetyczek i dermatologa... Każde kolejne kuracje to były wyrzucone w błoto pieniądze.

Aż w końcu trafiłam na zajęcia z botaniki praktycznej na Uniwersytecie Warszawskim! Jedne z najwspanialszych zajęć na studiach. Przerabialiśmy najciekawsze tematy, gotowaliśmy, próbowaliśmy, no istny raj! Było o przyprawach, używkach, alkoholach - o wszelakich, fascynujących właściwościach roślin. Był zatem poruszony także temat kosmetyków :) Natura ma swoim arsenale takie cuda, że naprawdę nie rozumiem czemu ludzie wydają fortuny na twory, które więcej działają złego niż dobrego... a można prościej, naturalniej, oszczędniej i zdrowiej :)

p1