Swego czasu, na jednym ze znanych i lubianych blogów poruszony był temat powszechnego odbioru blogów parentingowych jako tych "niższych lotów" na tle ogółu lajfstajlowej blogosfery. Wywiązała się wtedy w komentarzach dyskusja na temat "lepszych" i "gorszych" blogów parentingowych, tych które pisane są z polotem, i tych "o kupkach". 

No i wiecie, tak sobie pomyślałam, że kupki i pupki brzdąców naszych to ważny temat jest! A ja tak go zaniedbałam...! Hańba! ;]

Zatem, jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości, do której grupy zalicza się Herbaciana (bo nie patrzył dotąd należycie krytycznie na miałkość języka i stylu, zapatrzony w cudne Zosine oczęta ;>), to już je definitywnie rozwiewam:
Dzisiejszy wpis sponsoruje nasz przyjaciel - nocnik.

*


...bez obaw, to nie będzie reportaż! ;]



Nie praktykujemy wychowania bezpieluchowego. W każdym razie nie z założenia. Ale faktycznie, pieluszki coraz częściej pełnią funkcję asekuracyjnie- dekoracyjną, zamiast chłonnej ;) Zosia ma 10 miesięcy i realne zadatki na osiągnięcie pełnej pieluchowej niezależności niebawem :)
Jak pewnie część z Was wie, pieluchujemy się wielorazowo i kolorowo. Co prawda jest to temat który ciągle ewoluuje, i nieco się szczegóły dezaktualizują, ale jednak ogólny obraz pozostaje - jak pieluszki to wielorazowe i tyle :) 

Jak się wszystko zaczęło? 
24 lipca 2013 roku... a nie, to nie ta bajka ;)))

...chociaż w zasadzie częściowo ta - bo Zosieńka od pierwszych dni życia nie widziała problemu z uczuciem wilgoci albo innych atrakcji w pieluszce. A taka wysoka tolerancja mocno komplikuje wypracowanie zdolności wyłapywania właściwej chwili... Mokrości zupełnie nie da się wypatrzyć, przy grubszej sprawie jedyna szansa to, prócz węchu, zauważenie charakterystycznej minki w trakcie ;) Także wyzwanie niemałe! No ale nic to, zachęcona dobrymi doświadczeniami mojej siostry i zaczytana w historiach pisanych na forach, bardzo chciałam spróbować wysadzania. I spróbowałam, jak Zosia miała 5 miesięcy. 
Kupiliśmy nawet czaderski nocnik!
O, taki:



Zabrałam się za testowanie...
O matko ileż było wrzasku! Żadna, ŻADNA pozycja podtrzymywania Małej nad nocnikiem jej nie pasowała. Ani nawet podsadzania takowego. Wisk i wierzganie były niemiłosierne, nocnik nie miał szans... A trzeba Wam wiedzieć, że Zocha ma od urodzenia bardzo silne nóżki, więc takie wierzganie to niczego sobie atrakcja ;)
Skapitulowałam i postanowiłam poczekać, aż da się ją posadzić.
Kiedy siedziała już mniej więcej stabilnie, spróbowałam posadzić ją na Żabie, podtrzymując lekko. No i powtórka z rozrywki! Już nawet myślałam, że może wykazuje objawy wczesnej żabofobii czy coś...

Powód był jednak banalny - nocnik jest za wysoki!
Remedium znalazło się na szczęście szybko :D Prastary nocnik, pamiętający czasy dzieciństwa herbacianej :P Malutki, malusieńki, najprostszy z możliwych. I, presto manifesto, Zocha nocnik polubiła niemal natychmiast :D
*
Żaba powędrowała do pudełka i czeka na swoją kolej ;)

A Zosieńka, od jakichś 2 miesięcy jest wysadzana regularnie i świetnie to nam wychodzi. Tym samym jest żywym dowodem na to, że nawet dziecko, które nie sygnalizuje potrzeb - ani zabrudzenia pieluszki, da się przyuczyć. Wystarczy trochę praktyki i wczucia się w jego rytm. 

Kilka porad dla wszystkich, którzy chętnie ograniczą ilość toaletowych niespodzianek w swoim życiu:

  • ✧ nocnik - najprostszy i niski, stópki dziecka siedzącego powinny spokojnie opierać się na ziemi, a w przypadku dzieciaczków całkiem jeszcze małych najlepiej sprawdza się podobno małe wiaderko/miska (ale niektóre dzieci, jak widać na naszym przykładzie, mogą nie tolerować tego systemu)
  • ✧ warto zacząć od wysadzania w typowych porach: po drzemce, po spacerze, po jedzeniu (jakieś 15 min - jeśli możecie, u nas przez refluks ta opcja dopiero teraz zaczęła wchodzić w grę) i przy każdym przewijaniu; po pierwszym "złapanym" pakieciku będzie już z górki :)
  • ✧ obserwacja dziecka to klucz! tak mówią ;) podobno każde dziecko daje sygnały - ja nie nauczyłam się rozpoznawać żadnych zapowiedzi siuśnięcia, więc obserwowanie daje mi tylko szansę przy łapaniu grubszej sprawy ;) ale dzięki temu zapomnieć można o babraniu się w... no, sami wiecie ;P Pupcia po załatwieniu na nocniku - czyściutka, przemywamy pro forma w zasadzie; no luksus! ;D
  • ✧ wysadzanie zmienia nam nieco podejście do pieluchowania dziecka - szybkie ściągnięcie pieluchy jest kluczowe, podobnie jak łatwe jej założenie - to dla pieluchujących wielorazowo polecić mogę paski sumo i otulacze wełniane :D a z innych pieluszek to chyba te na rzepy... napki irytują - i dziecko i nas
  • ✧ to samo tyczy się ubranek - ubranka z dużą ilością zatrzasków w dolnej części tracą na atrakcyjności... króluje wszystko, co łatwo się ściąga; albo lepiej - czego nie trzeba ściągać wcale! Np. takie ciachnięte getry (że o sukienkach nie wspomnę ;)):

*
Dzieci uczą się naprawdę szybko! :) I to, co początkowo wydaje się nam trudne i obciążające, szybko zaczyna procentować.
Zosia np. nie siusia już podczas drzemki ani podczas spaceru (chyba że trwa bardzo długo), tylko czeka na nocnik. Wie po co siedzi na nocniczku, kiedy wstaje musi zajrzeć i sprawdzić - widok zawartości napawa ją ewidentną dumą, a jeśli nic nie zrobiła, rozkłada rączki i mówi "n'ma". Elementem rytuału jest też wspólna wyprawa do łazienki w celu opróżnienia i wymycia nocnika :) Nie, nie oczekuję że zacznie mi zaraz sygnalizować potrzebę - ale wiem, że lada moment tak utrwalimy system, że wpadki zredukujemy do absolutnego minimum :) A latem będzie Zosia bezstresowo śmigać w samych formowankach, lub z paskiem sumo. A może w zwykłych gatkach? ;]


Z nocnikiem naprawdę warto się zaprzyjaźnić jak najszybciej :) 
To wcale nie takie trudne - a ile satysfakcji!
(i czystych pieluch w zapasie :P)



PS. W temacie poruszanym na początku posta dodam od siebie tylko tyle, że kategoryzowanie i szufladkowanie blogerów śmieszy mnie niezmiernie, i całe świecenie "lajfstajlowych przodowników" nie rozjaśnia mroków mego życia ;) Blogi czytam niemal wyłącznie parentingowe, kulinarne i rękodzielnicze - te mi imponują, kształcą i faktycznie wnoszą coś do mojego życia. Czego nie mogę powiedzieć o powszechnym gwiazdorzeniu i lansowaniu trendów we wszelkich możliwych dziedzinach życia przez samozwańczych guru ;) A o kupkach Waszych dzieci czytać będę, choćby nawet szaleństwo pokusiło kogoś o intymne reportaże ;))) i nie, nie muszą być pisane wierszem, ani polinglishem ;]] Lubię Was, Wasze dzieci, i Wasze z nimi przeboje :) 

15 komentarzy:

  1. Bosz, miałam się inteligentnie wypowiedzieć... Ale to mi wpadło do głowy https://www.youtube.com/watch?v=ix0IlU5ryuM&feature=kp, no i już nie umiem nic logicznego sklecić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. shima-shima-shimajiroooo.... aj, no ja wiem że *shit happens*, ale zupełnie serio żeby nauczyć dziecko korzystać z japońskiej toalety, to nie tylko kreskóweczka, ale i porządna manga w połączeniu z plakatem w łazience by się przydały....:P

      Usuń
  2. my nocniczek bardzo lubimy, choć mamy dość wysoki, ale przeboje nam się zdarzają... Jeszcze nie oczekuję odstawienia, ale latem będziemy próbować :) I Wam tego życzę, choć spodziewam się, że Twoja Zośka wygra tą sprawę szybciej :D Nasza jest niecierpliwa i od jakiegoś czasu zdarza jej się uciekać, więc na podwórku będą próby. Ale rano pielucha niemal sucha :) i też nigdy jej mokro nie przeszkadza, chyba, że już podcieka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, u nas teraz problemem staje się stanie... znaczy, Zocha zamienia nocnik w pisuar :P bo jak odkryła stanie i chodzenie, to siedzenie na żabie uważa za nudne widocznie :P

      a Zosia Wasza jest super babka, za całą pewnością ogarnie temat szybciutko! mam nadzieję że nasza też :)

      Usuń
  3. My też nocnikujemy trochę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O mój Boże, nie wierzę, czyżby ominęła mnie jakaś blogowa afera?! Oh no :(
    Mam czasami wrażenie, że Ci, którzy z taką pogardą odnoszą się do blogów, gdzie kupa jest jednym z czołowych tematów, sami mają jakiś problem z wypróżnianiem- stąd to napięcie i agresja :)

    Lila też leży do dzieci, którym zawartość pieluszki wcale, a wcale nie przeszkadzała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, no na to wytłumaczenie ciśnienia niektórych nie wpadłam - bezbłędne! :D

      Usuń
  5. Ja już mam to za sobą :) całe szczęście :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gratulacje! my nie możemy się doczekać.... :))))

      Usuń
  6. a my to mamy jeszcze przed sobą :/

    OdpowiedzUsuń
  7. wg mnie pisanie o problematyce nicnikowej wcale nie "degraduje" bloga.to jest temat jak każdy inny.a dodatkowo potrzebny, bo wiele mam szuka rozwiązania dla dziecka, które uparcie nie chce korzystać z nocnika.
    poza tym o kupach też można pisać z polotem, nie? ;)

    ja sama pisałam na temat intymnego życia prezentowanego w sieci, ale głównie na facebooku. bo na bloga mogę nie wchodzić, jeśli przestaje mi odpowiadać. ale jeśli znajomy robi coś takiego i zaskakuje mnie zdjęciem zrobionym podczas przewijania pieluch... ? Czytanie blogów to kwestia wyboru. posiadanie konta na fb także, oczywiście, ale to trochę coś innego.
    w końcu umożliwia kontakt z ludźmi, których zna się osobiście i niejednokrotnie umożliwia jedyny sposób kontaktowania sięz nimi. dlatego w kwestii ekshibicjonizmu na fb nie zmieniam zdania. ale blog, to coś innego. wiele osób po to je zakłada, by nie robić tego na fb. czy się liczy z potencjalnymi konsekwencjami, to już inna rzecz. i nie moja. :)

    nie wypowiadam się jeszcze na temat główny-nocnikowy, bo to jeszcze dość odległ y temat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm ekshibicjonizm w sieci to specyficzny problem i nie ma jednoznacznych, twardych kryteriów. Natomiast kategoryzowanie i tworzenie elitarnych szufladek - jest mocno nie halo. Ale cóż, ciśnienie widać niektórym nie służy ;)

      Usuń
  8. Zazdroszczę, przy drugim może zacznę wcześniej. Ale przy dwulatce liczę na to, że odpieluchowanie zajmie tydzień, jak obiecuje pewna książka ;-) bo jest bystra, posadzona korzysta z nocnika, ale nie woła. Może zacznie jak zdejmiemy na amen pieluchę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, najgorzej gdy dziecku zwyczajnie nadal to nie przeszkadza... ale nie przyspieszy się na siłę :)

      Usuń
  9. U nas też sprawdziło się szybkie sadzanie na nocnik- jedna odpieluchowana, a teraz czeka druga w kolejce ;) Pozdrawiamy!!

    OdpowiedzUsuń

PS. Jeśli nie chcesz się logować, wybierz opcję "Nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię