Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nietolerancja laktozy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nietolerancja laktozy. Pokaż wszystkie posty

Bolesne początki karmienia piersią... Jak się przygotować?

Kiedy pisałam o walce o utrzymanie karmienia piersią, nie myślałam o tworzeniu posta z poradami, informacjami - pisałam wtedy by zwyczajnie móc się wyżalić. A jednak ten właśnie post wywołał poruszenie, na blogu i poza nim. Uświadomiło mi to, jak bardzo brakuje szczerych informacji o tym jakie trudne są początki, ile pułapek czeka na drodze początkującej mamy karmiącej piersią... Zatem postanowiłam zebrać się w sobie i opisać Wam to, co uważam za najważniejsze. Mam nadzieję, że komuś się to przyda!
źródło zdjęcia: TU

Post ten jest w zasadzie kontynuacją "Poporodowych zmor" - bo początki karmienia to najczęściej trud, ból i łzy, a młode matki wcale nie są na to przygotowane. Tyle się mówi o przewadze naturalnego pokarmu, zaleca się karmienie na żądanie, a całokształt napływających informacji wywołuje obraz karmienia jako najnaturalniejszej zdolności, którą każda kobieta ma zakodowaną i która się magicznie "uaktywni" po porodzie. Strasznie mylące jest to wrażenie! I myślę że pośrednio stanowi przyczynę tego, że tak wiele kobiet musi przestawić się na karmienie sztuczne.

Tak, kobiety od zawsze karmiły piersią, to jest naturalny porządek rzeczy. Ale początki macierzyństwa dawniej były zupełnie inne! Kobieta była pod opieką grupy innych kobiet, z rodziny i otoczenia, doświadczonych, które uczyły ją, ukierunkowywały instynkt, przekazywały wiedzę całych pokoleń...
Tej samej opieki i wsparcia potrzeba nam teraz. A często bagatelizujemy temat karmienia, przekonane że jesteśmy do tego stworzone, więc po porodzie "samo się"...

p1

Mleko na wagę złota! Batalia o karmienie piersią...



Muszę się dziś wyżalić. Zosia nie skończyła jeszcze 4 miesięcy, a już chyba setny raz muszę ścierać się z lekarzem/ położną i odmawiać przejścia na preparat mlekozastępczy... Skąd takie parcie do licha? Nutramigen panaceum na wszystkie kłopoty? A co ze wszystkimi wartościami mleka matki?

Zaczęło się już tydzień po porodzie. Położna środowiskowa, słysząc o problemach kolkowych i napadowym płaczu Zośki zasugerowała odciąganie pierwszej fazy pokarmu, by sprawdzić czy to nie kłopoty z trawieniem laktozy. Mimo odciągania naprawdę źle się działo, Zośka prężyła się i wiła przy jedzeniu, brzuszek miała twardy i obolały, więc po konsultacji z kliniką w której rodziłam, pojechałam zrobić test Kerrego - werdykt: ++++, a zatem nietolerancja laktozy wysoka. Co usłyszałam jako pierwsze? Odstawić od piersi, przejść na Nutramigen. Uparłam się jednak, córa doskonale przybierała na wadze mimo problemów, ssać chciała bardzo - ssak z niej urodzony, już na sali porodowej ciamkała :) - a ja pokarmu miałam mnóstwo. Kiedy tak postawiłam sprawę, okazało się, no proszę, że istnieją magiczne kropelki z enzymem laktazą, czyli w sam raz w zaistniałej sytuacji... Można? Można, kurczę. Dlaczego TO nie jest zatem pierwszą radą lekarzy?

p1