Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oddech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oddech. Pokaż wszystkie posty

Zatrzymaj się. Odetchnij. Doceń.

Nigdy nie pozwól rzeczom, których pragniesz, przysłonić ci rzeczy, które masz.


Mamy cele, marzenia, dążenia. Wytyczamy sobie ścieżki, którymi konsekwentnie zmierzamy do kolejnych punktów, czekających „gdzieś tam”. Gdzieś po drodze, z uporem maniaka, gubimy sens.

Nauczeni jesteśmy patrzeć w przód. Bo przecież trzeba mieć cel, który ukierunkowywać będzie nasze kroki. Bo to nas definiuje i mówi „po co”… Bo boimy się niedookreślenia. Albo gorzej – bo tak bardzo przeraża nas nasza codzienność, że tylko kurczowa wiara w lepsze jutro dodaje nam sił. I wpatrujemy się w te nasze kolejne cele, idąc, biegnąć, pełznąc – bezlitośnie depcząc po drodze naszą teraźniejszość.

Bo „dziś” jest przecież tak niedoskonałe, wadliwe. Doskwiera brak czasu, brak funduszy, brak cierpliwości, brak „fajerwerków”. Jutro – o, jutro będziemy mieć więcej, jutro się tym nacieszymy, jutro świat będzie nasz! Więc byle do jutra… Odkładamy życie „na później”. Żyjemy od weekendu do weekendu, od święta do święta. Coraz rzadziej łapiąc oddech. Coraz częściej nawet uczucia odkładając „na weekend”. Jak trybiki jakieś marnej maszyny. Jak bardzo kiepski żart.

Kiedy tylko życie nieco zwalnia rytm, bo chwilowo osiągnęliśmy kolejny wytyczony punkt, powszedniość zakrada się niepostrzeżenie i osnuwa wszystko wokół. Wysysa całą radość i satysfakcję. Powszedniość niekoniecznie jest dostojna. Stabilne korzenie, nasze punkty zaczepienia, zbyt szybko obrastają rutyną i parszywieją. To taki tętniak naszej codzienności, rosnąca bomba z opóźnionym zapłonem. Powszednieją rozmowy, sprowadzając się do pustej wymiany bieżących informacji. Powszednieją małe, celebrowane niegdyś przyjemności. Powszednieją bliskie twarze. Powszednieje rytm domowych wieczorów.
Bo gdy patrzymy uparcie tylko w przód, nasza codzienność przestaje mieć znaczenie. Powszedniość=nijakość. W dodatku lubi wlec za sobą obojętność, sukcesywnie sprowadzając wszystkie barwy do odcieni szarości. Wydaje się, że jedynym sposobem, jest znaleźć sobie jak najszybciej nowy cel – i biec… 
Dokąd?

Stop.

Odetchnij. Rozejrzyj się.
Jesteś TU. Teraz. Nie ważne gdzie chciałbyś być, nie ważne co chciałbyś mieć, co robić i jak wiele jeszcze założyłeś sobie „do osiągnięcia”, czy „do poprawy”. Jesteś tu. Ten mały wycinek świata, czasu i przestrzeni – jest Twój. Zaakceptuj go. Polub choć trochę. Uśmiechnij się do niego. Zdziwisz się, jak szybko odpowie uśmiechem. Ekspedientki w sklepie, kontrolera, dziecka na ulicy, a przede wszystkim Twoich bliskich. Z tego Tu i tego Teraz wyciśnij co się da – a zawsze da się więcej niż myślisz.

Jutro? Jutro może nas już nie być.

Więc zatrzymaj się na chwilę. Przypomnij sobie, co jest ważne.
Spójrz w oczy dziecka. Pozwól oczarować się jego uśmiechem. Daj się obezwładnić miłości. Kiedy ostatnio była Twoim numerem 1? To życie – ten wspaniały mały człowiek – istnieje dzięki Tobie! I w jego oczach Ty właśnie jesteś Wszystkim. Masz nieograniczoną moc, mądrość i siłę! Ożywiasz cienie, oswajasz strachy, a całusem uśmierzasz ból… 
Spójrz na świat oczyma dziecka – i zachwyć się nim. 
Spójrz w zmęczoną twarz ukochanej osoby – i przypomnij sobie, co tak faktycznie znaczy kochać. 
Spójrz na to, ile masz. Doceń każdy, maleńki fragment swego życia. I żyj, nie czekaj!

*Źródło*
Szczęście nigdy nie przyjdzie do tych, którzy nie potrafią docenić tego, co już mają


Chcesz coś zmienić? Ależ zmieniaj! Marz, planuj, działaj! Ale żyj dziś, a nie dopiero gdy „coś” osiągniesz. Bo nam, ludziom, zawsze mało. Zawsze znajdziemy dobry powód, by odłożyć życie na lepsze „później”. Tylko że za tą linią, która zdefiniuje szczyt Twoich dążeń, nie czeka raj – czeka pustka. 
Twój czas, to ta chwila którą masz w dłoniach. Nie ważne jak krótka – możesz ją wypełnić zawsze tym, co najlepsze. Uśmiech, ciepłe słowo, drobny gest, głupi kwiatek, krótki taniec – te najbardziej niepozorne „dodatki” to przecież czysta esencja życia. 
Nie chrzań tego. Żyj :)

Banalne, a jakże. Ale ta banalna wiedza najszybciej ulatuje z głowy… 
Tekst pisany w potrzebie chwili. I w nadziei, że może komuś też się przyda


:)



wschód słońca... tak się wita nowy dzień!

p1