Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonny Angels. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonny Angels. Pokaż wszystkie posty

Kwiatek dla Zosi :) [Konkurs!]

15 maja.
Kto wie, co ciekawego niesie ta data?

Ano niesie wiele!
Żeby daleko nie szukać, mamy dziś:


  • Międzynarodowy Dzień Rodzin 
  • Święto Polskiej Muzyki i Plastyki 
  • Dzień Niezapominajki 
  • Międzynarodowy Dzień Pończoch Nylonowych 

...a w tym pozytywnym,  świąteczny gronie – imieniny Zofii ٩(^ᴗ^)۶

Z tej okazji zapraszam wszystkich na pierwszy herbaciany konkurs!


Nagrody fundują:




Żyrafka, o której pisałam Wam w poprzednim poście, także świętuje przecież imieniny! Ba, mało tego! 25 maja Sophie obchodzić będzie swoje 53 urodzinki ;D Tego dnia przypada Dzień Św. Zofii we Francji :)
Przemiła Sophie zatem nagrodzi kogoś swoim centkowanym urokiem...
...a innego szczęśliwca - kremem ochronnym do twarzy i ciała maluszka (0m+). Pełne combo - chroni skórę przed uszkodzeniami spowodowanymi przez promienie UV, wiatr i zmiany temperatury, a także stanowi kurację dla skóry znajdującej się pod pieluszką.





...czyli nasze ukochane Aniołki! Wspominałam już o nich na blogu TU, a teraz dodam tylko, że kolekcja się rozrasta, a Zosia tak je uwielbia, że wymaga „dawkowania” – bo gdy tylko znalazły się w polu widzenia, Zosieńka przyjmowała stanowisko niezłomnego „OOOOOOOOOOOOO!” (czyt. „mam, nie oddam i nie zawaham się użyć!”), po czym ze sprytną minką i rączkami zaciśniętymi na golaskach, wyglądała jak żywy manifest „spróbuj mi je teraz zabrać!” :]
Są  nie do przebicia, ot co!

Do zgarnięcia są 3 Aniołki! - z której serii? zagadka! ;)

(zdjęcie nagrody uzupełnię lada moment!)




Szyciolandia funduje uszytą specjalnie dla Was torebkę! Ciekawe, której maleńkiej piękności będzie towarzyszyć… :)
Śliczna, prawda? <3



Bawełniana Przygoda zadba o komfort i pogodne sny jakiegoś maluszka – przekazała uroczą poduszeczkę niemowlęcą :) O, taką:




A co zrobić aby ustrzelić nagrodę? 
°˖✧◝(⁰▿⁰)◜✧˖°

  1. Polub fanpage każdego ze sponsorów:
    Żyrafa Sophie
    Sonny Angel Poland
    Szyciolandia
    Bawełniana Przygoda
    Polubienie herbacianego FP i obserwowanie bloga nie jest obligatoryjne, ale będzie mi bardzo miło jeśli zechcesz :)
  2. Udostępnij na profilu prywatnym na Facebook’u i/lub na blogu plakat konkursowy
  3. W komentarzu pod plakatem na FB LUB w komentarzu pod wpisem konkursowym na blogu, zamieść życzenia dla Zosieńki – w dowolnej formie, ograniczeniem jest jedynie Wasza kreatywność! ^^ Do życzeń zamieszczanych na blogu dołącz dane FB, aby możliwe było zweryfikowanie spełnienia warunków :)
    Uwaga! Liczą się jedynie zgłoszenia z kont prywatnych.
Przesłanie zgłoszenia jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na publikację życzeń w podsumowującym poście.
Wysyłka nagród – tylko na terenie Polski.


Imieninowe życzeniobranie trwa od „Św. Zofii” do „Fête de la sainte Sophie”, czyli:
15 - 25 maja


Zapraszamy do zabawy! :D

p1

8 miesiąc cudów - Start! (i 8/52)

Intensywny ten nasz luty! Wiosna pełną gębą, bazie na gałązkach, ptaki szaleją, życie ruszyło pełną parą... Pewnie znowu zima wróci w maju. 
Ale póki co jest czym się cieszyć - nawet jeśli z ograniczonym zaufaniem ;) Wiosenne spacery z Zośką... rety! Z jakim zachwytem biegają te niebieskie oczyska po wszystkim wokoło! Jak toto się wyciąga by lepiej widzieć, główką kręci jak peryskopem, wyciąga rączki, łapie bazie, głaszcze korę... Już chyba wie, że wiosny nie da się nie lubić :D


Dzisiejszy post jest sponsorowany przez Delfinka Sonny Angel - co znaczy że minęło nam 7 cudnych, wspólnych miesięcy :) post jest, ma się rozumieć, sponsorowany jest jedynie na modłę Ulicy Sezamkowej, bo Aniołki "sponsoruje" Zosieńce babunia... ;)


...pisałam Wam już, że co miesiąc Zosia dostaje kolejnego Aniołka do kolekcji? Pierwszy roczek upływa pod znakiem zwierzątek "okołowodnych", czyli seria Marine - to chyba ze względu na herbaciane zboczenie hydrobiologiczne... ;)



No dobra, aniołki aniołkami, a przecież nie o tym miało być!
8 miesiąc rozpoczął się nam pod znakiem sprężynowania... Zosia rwie się do wstawania, a najlepszą zabawą w ciągu dnia jest trzymanie jej pod paszkami, podczas gdy Rumcajs nasz kochany staje, odbija się i kica. Generalnie wygląda to przekomicznie. Mniej dobrze bawią się moje ręce, bo to już niebagatelny ciężar, a Zosia nie usiedzi już dłużej niż minutę, tylko wypycha brzuszek do przodu i prostuje nóżki... 
Prócz tej ruchliwości i ciekawości świata, wyraźnie zaznacza się Zosieńkowa ciekawość smaków. Obecnie kulinarne starcia smaków wygrywają: brokuły, banany, cukinia, pieczywo, masełko i naleśniki. Ale Zosia raczej nie wybrzydza ;)
Brak rewolucji w rozwoju mowy, Zosia zdaje się być zbyt zaaferowana odkrywaniem świata i nadal dominują ogólne okrzyki zachwytu i zadziwienia. Ale dużo czytamy i rozmawiamy, więc mam nadzieję to z czasem również uzna za godne uwagi ;)
...a może po prostu będzie jak w kawale o kompociku ;) Znacie? powtórzę za (nie)typową Matką Polką:

Przez osiemnaście lat, pewni rodzice myśleli, że mają niemego syna. Syn ów nie powiedział nigdy ni słowa. Aż do swoich urodzin, na których, ni stąd ni zowąd, zapytał: a gdzie kompocik? Matka w szloch, toż to cud! Prawdziwy cud! 
Ojciec płacze z radości i krzyczy: synu, ty mówisz!! 
A syn, najspokojniej na świecie: mówię, no i co? 
Ojciec: jak to "i co"?! Byłeś niemową ! Po osiemnastu latach w końcu przemówiłeś... 
S: nie, nie byłem 
O: to dlaczego się nigdy nie odzywałeś? 
S: bo kompocik był.

Urok żelaznej logiki. :P
...no właśnie, może po prostu brokułów musi zabraknąć? jak myślicie? ;)

a to zdjęciowy unikat - spacer w wózku!
Aaa, zapomniałabym! 8/52 - "Tatusiowa Córeczka" :)


słówko komentarza:
Otóż mieliśmy gości w sobotnią noc, skutkiem czego spać poszliśmy dopiero o 3 nad ranem, co jest morderczą godziną dla herbacianych, wiecznie niedospanych rodziców... Zosieńka, wyspana i radosna, zmusiła matulę swą do wstania o 6 rano, a że wspólne niespanie wcale by nie pomogło, dałyśmy pospać tatusiowi - zbudziłyśmy go dopiero kiedy trzeba już było jechać na basen. Po basenie jednakże herbaciana padła. Dosłownie. A Zosia, z niewyjaśnionych przyczyn, nie. Luby chciał mecz obejrzeć, ja zamierzałam pójść z córą na spacer... ale lunatykowanie z dzieckiem nie byłoby dobrym pomysłem, co zauważywszy mąż opatulił mnie kocykiem i zmienił plan dnia... Wstałam po 3 godzinach (no, w międzyczasie miałam raz dziecko u piersi, ale ledwie przez mgłę mi to świta) i zastałam męża czytającego Zosi bajkę, w domku wypełnionym aromatem spaghetti bolognese... Tak. Luby dał mi sen, zajął się dzieckiem, zrobił obiad i pozmywał... 
Dlatego właśnie była to niedziela Taty i Córy :) nooo i mojaa..... ;]

p1