Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relationship. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relationship. Pokaż wszystkie posty

Jak przetrwać domową burzę wirusową


Zosia choruje. A jeszcze bardziej choruje mój mąż. Mnie w zasadzie też brało, ale typowym dla matek i żon sposobem wytłumaczyłam wirusom jasno i klarownie, że Tutaj Wstęp Wzbroniony. Szkoda że nie słuchają gdy tłumaczę by parszywce trzymały się z dala od Zośki...

Zatem córa płacze, utulona i zabawiona śmieje się chwilę, a za moment znów podkówka... I tak znośne dotąd nasze codzienne boje z refluksem i nietolerancją laktozy, w otulinie kataru, przytkanych uszek i bolącego gardełka stają się wielką walką o przetrwanie - i o powrót trwalszego uśmiechu. Mąż po powrocie z pracy zostaje zamaseczkowany i zapakowany pod koc, i tak oto ja się rozdwajam, by jedna część mogła nosić, tulić i rozchmurzać dziecię, a druga robić ciepłe posiłki, chai, mleko z kurkumą i ogrzewać męża... Nie ma co, te wirusy dają mi popalić ;)

Dla młodych żon i matek, taki stan to prawdziwa szkoła przetrwania. Raptem kompletnie zmienia się układ priorytetów, trzeba mieć siły niczym Herkules i umieć wykrzesać z siebie nieprzebrane pokłady cierpliwości wobec naszych chorych, rozmarudzonych członków rodziny. Jest to szczególnie trudne wobec tej drugiej połówki, która w tym początkowym okresie rodzicielstwa jest naszą oazą, pomocą i mamy wobec niej spore oczekiwania na co dzień... A raptem musimy nie dość, że obyć się bez tej pomocy, to jeszcze dochodzą nam obowiązki.
Jak to przetrwać i nie zwariować? :)

p1