Wiosny i igrzysk! Czyli co zassało herbacianą...

Wbrew wszelkim pozorom, herbaciana nie uległa nagle napadowi straszliwego leniwca, ani też nie wessały jej żadne życiowe dramaty. Żadnych burz ani wielkich uniesień. A jednak coś się stało, skoro tak zaniedbałam pisanie... źródło A oto, co się działo: Zawierucha i mróz skutecznie demotywują, powodując jakieś takie ogólne "niechcemisię". BLW jest bardzo absorbujące, bo dotąd w tak liche dni

p1

Dzień na NIE.

Dziś powinno zacząć się tak: foto stąd Ale nie zaczęło. Niestety. Dzień na NIE. Nic mi się nie chce, wszystko drażni, zimno i wieje za oknem, i niby głodno, ale jeść się nie chce. Włosy też sterczą mi na wszystkie strony - znaczy te nieliczne, które przegapiły nocny desant na poduszkę i są chwilowo jeszcze skazane na moje towarzystwo. Jest irytująco szaro i marudnie. Nie lubię takich

p1

Zapowiedź herbacianego cukierka i 4/52 ;)

Dni mi lecą jak szalone, nie ma jak przysiąść do pisania, no zupełnie.  Dziś jedyną dłuższą drzemkę Zosi akurat spędziłyśmy na spacerku, rozkoszując się leśnym powietrzem przy -8 ;) Później jakoś spanie jej nie szło... Za to jedzenie idzie, oj idzie! Wczoraj była istną entową córą, z prawdziwie omszoną brodą, która wyrosła po zajadaniu się brokułem :) Mamy już nawet za sobą pierwsze udane wysadzanie

p1

Pół roku szczęścia ze szczyptą nowych wrażeń... bon appétit!

Ech, widzicie, tak sobie do serca wzięłam to pełne przeżywanie każdej chwili, że 3 rozpoczęte posty zawisły w roboczym eterze, a tu tyle nowych tematów ciśnie się na klawiaturę! Kiedy ja to ogarnę? Ale za to ile radochy mamy! Wczoraj na ten przykład odtańczyliśmy z Lubym i Zofiją co najmniej połowę repertuaru Fasolek, zmieszanego z OneRepublic i The Lumineers. Mało tego! Zośka dziś oficjalnie skończyła

p1

"Kiedy jem, to jem."

Zaczęłam pisać o kilku ważnych sprawach, którymi chciałabym się z Wami podzielić... ale przestałam. Przestałam, bo przypomniałam sobie fragment książki, który dziś przeczytałam. Znacie "Babcie i Aniołowie" Eduarda Martina? Jeśli nie - przedstawię Was sobie :) Fragment z rozmowy zatytułowanej "Receptura": Wnuk usiadł przy stole, wdrapał się na krzesełko i zabrał się do jedzenia, mówiąc: -

p1

A dla Dziadków... :)

Jak Wam minął dzień? Dzieci - te większe i te mniejsze - porozpieszczane, najedzone i obcałowane? ;) My też świętujemy wraz z Dziadkami! Dni Babci i Dziadka w moich wspomnieniach pachną faworkami i pączkami... W tym roku jest inaczej - oplata nas zapach babeczek, pierogów i (podobno, jutro sprawdzimy!) pieczonej kaczki. Też fajnie! :) Co Dziadkowie nam dają? Wiadomo! Mnóstwo miłości, cierpliwości,

p1

Weekendowe przeboje wielokulturowe! ...i ankieta :)

O rety rety, co za szalony czas! Weekend minął nam w tempie tak zawrotnym, że od razu przydałby się drugi, taki na odpoczynek... ;) Zosia nasiąkła wielokulturowością, było tatarsko-turecko-polsko-japońsko! W dodatku w międzyczasie chwycił porządny mróz i zrobiło się tak, jak to na naszym północnym-wschodzie być powinno (tylko nie wiedzieć czemu polarnym misiów jeszcze brak). Czyli oczy się śmieją,

p1

Malaga, tiki-taki i Muminki

Skoro już byłam w temacie Muminkowym, dorzucę coś jeszcze :) Mianowicie, jedyny prezent gwiazdkowy jaki w tym roku udało mi się własnoręcznie zrobić (no, przynajmniej częściowo własnoręcznie) był Muminkowy zegar - który może zawitać na bloga, bo w końcu trafił do swego uroczego, 2-letniego właściciela :) Właściciel ów, o dłuuuugich rzęsach i rozbrajającym uśmiechu, jest jednocześnie najmłodszym znanym

p1

Herbaciana Kangurzyca i zima w Dolinie Muminków

Zima, w końcu! Nie powiem, pasowała mi ta nasza pokręcona jesienna pogoda, ale troszkę bieli dobrze światu robi... :) Jaśniej, pogodniej i czyściej wokoło ;) A w domu cieplutko dla kontrastu, w kolorach, uśmiechu i zapachu chai... Taką zimę lubimy! Skoro już tak sielsko, cieplutko i pogodnie się zrobiło, herbaciana załączyła Muminki... bo zima w Dolinie Muminków jest jeszcze fajniejsza! I pachnie

p1

Zaspaną głową i krzywym okiem

Ciężko jest spędzić aktywnie niedzielę po nieprzespanej nocy. Wiem, że wiele z Was notorycznie walczy z przemęczeniem i wiem, że nieprzespane noce to dla wielu matek codzienność i smutna norma... Ale jako, że u nas to ewenement, mój wzięty z zaskoczenia organizm całkiem nie radził sobie z przetrawieniem sytuacji i się z lekka wykrzaczył... A wykrzaczona herbaciana wygląda dosłownie o tak: bezbłędna

p1

Odwiedziny Totoro, czyli niespodziewanka z Japonii!

Post niemerytoryczny i nic nie wnoszący - muszę się po prostu podzielić domową radością... Dziś bowiem mój luby niczym Kotobus przywiózł nam do domu kawałeczek leśnego świata Totoro -przyniósł ze skrzynki paczuszkę z Japonii (ノ´ヮ´)ノ*:・゚✧ Zosia od razu zabrała się za rozpakowywanie, ledwie udało mi się uchronić zawartość przed zjedzeniem :D  A w środku były ciepłe życzenia

p1

Smok vs. Mr. Thumb!

Walka o ssanie - co, ile i dlaczego powinny ssać nasze maluchy? Smoczka, kciuka, tetrę, czy podtykaną super często pierś? Temat stale dla nas aktualny i często dręczący myśli... Bo wiemy już, co u nas wygrało, nie wiemy tylko, czy to dobrze :) Smok - pomimo całej mojej sympatii do tych mitycznych stworzeń, a nieco mniejszej do przedmiotów na ich cześć nazwanych - do Zośki nie przemówił. Nie dała

p1

Jak lwiątko zostało wodnikiem...

...czyli Zosia uczy się pływać :D tak, tak to niewątpliwie moja krew! Zośka w wodzie jest w swoim żywiole. Pół godziny zajęć minęło błyskawicznie, w ogólnym zaaferowaniu, chlapaniu, śmiechu i podskakiwaniu. I choć cała wyprawa była wyzwaniem logistycznym, to już od pierwszej minuty w wodzie wiedzieliśmy, że warto! W szatni Zosia rozglądała się ciekawie, pieluszkę pływajkę zaakceptowała bez problemu,

p1

Dziecko i Kotowizor - czyli Zosia wpadła w nałóg...

I znów nie o muffinkach! Ja to jestem, kurcze, obiecuję, obiecuję, a potem co? A potem spędzam przedziwny dzień w domu i nie dam rady myśleć o niczym innym, niż o różnych odmianach kotowizji... Tak tak, w końcu stało się jasne, że nasza Zośka jest nałogowym kotomaniakiem - a telenowela o nazwie "Yuko" nigdy jej się nie nudzi ;) Za to nasz kotowizor dostarcza rozrywki bez zbędnego zaangażowania,

p1