Miałam pisać dziś o pachnących muffinkach, albo o bitwie kciuk vs. smoczek, albo o jakichś poważnych sprawach... Miałam nie pisać żadnych bzdur o kończącym się właśnie roku. Miałam przejść nad nim bez zbędnego rozpamiętywania... Po czym kopnęłam się w kostkę - no jak bez rozpamiętywania? i jakiego "zbędnego"? Toć to fantastyczny rok był! W dodatku rok, który chcę zapamiętać... Więc podzielę się z
Blokada w Mlecznej Krainie...

Od 3 dni walczymy z zatorem w piersi. Wszyscy troje walczymy. I w końcu chyba wygrywamy! :) Wyspiański- Motherhood Pisałam już tutaj o sposobach radzenia sobie z nawałem mlecznym i wszystkimi jego atrakcjami. I nie spodziewałam się, że po pięknych 5 miesiącach znów dopadnie mnie problem zastoju pokarmu! Koszmar! Nie mam nadmiaru mleka, produkcja ustabilizowana, fabryka rusza na bieżąco,

Gwiazdkowo – garść życzeń, ciepłych myśli i rodzinny update ;)
W gwiazdkowym radosnym zabieganiu, przysiadam na chwilkę, by złożyć Wam życzenia -spóźnione, ale przecież świąteczny czas trwa nadal :) Wspaniałych, rodzinnych Świąt, napełniających serca ciepłem i miłością, niosących spokój i wytchnienie, kojących skołatane nerwy. Niech zapach piernika i pomarańczy zostanie w nas na kolejny rok, ogrzewając dusze! Przygotowania do Świąt

Rozszerzanie diety malca - kiedy nadchodzi TEN czas?
No właśnie, jak to jest w praktyce z tym rozszerzaniem diety? Znam regułki, znam, ale że niestandardowa ze mnie mama, a z Zosi niestandardowe dziecko, to powoli zaczyna mnie korcić temat... :) Nie mam wątpliwości, że chcemy bawić się w BLW - bo ten Bobas na pewno lubi wybór ;) Ale co, jak, kiedy? Przetrząsam teraz blogi by poznać Wasze doświadczenia, za każde rady będziemy bardzo wdzięczni! Oto

Co-sleeping od podszewki
.jpg)
Zosia śpi, przytulona delikatnie do mego boku. Oddycha spokojnie, miarowo, rączkę trzyma na mojej piersi. Na karku czuję ciepły oddech męża. Jest błogo... Mniej więcej w połowie ciąży - jak zapewne większość kobiet - rozglądałam się za łóżeczkami dziecięcymi. Szalenie podobały mi się kołyski, ale najbardziej przemawiały do mnie łóżka- dostawki. Tyle że te gotowe są małe, a na normalne

A gdyby zebry miały zielone paski...?
Weekend za nami, jak zawsze drań skończył się za szybko... Ale było przyjemnie, relaksująco i planszówkowo, rzecz jasna ;) A sobotni poranek rozpoczęłam pichceniem: tym razem postanowiłam znów coś udziwnić i swoje ulubione ciasto "codzienne" zamienić w fantazyjną zebrę. Taką w zielone paski :) Tradycyjnej zebry nigdy nie robiłam, generalnie dlatego że nigdy nie przepadałam za kakaowymi warstwami

Kartka z kalendarza... a w zasadzie dwie :)
Jest chmurno, do szpiku kości przenika paskudna, marznąca mżawka. Ale w domu jest promiennie, bo Zośka się śmieje zaczepnie, gryzie i ślimaczy wszystko co w jej zasięgu - a zasięg ten w magiczny sposób się powiększa... Kiedy na nią patrzę to przebiera łapkami całkiem niepozornie i zdaje się być w miejscu, gdy jednak odwrócę się na chwilę, pokonuje -chyba susem- wielgachne dystanse! Pełznięcia więc

Pod czujnym okiem Niani i Babci....
...oczywiście mam na myśli Nianię Ogg i Babcię Weatherwax ;) Innymi słowy: Zosia poznaje Pratchetta! :) Korzystam z okazji, że Zośka nadal woli przedmioty trójwymiarowe nadające się do ciamkania lub wyginania, od obrazków w książce, a czytane/opowiadane treści interesują ją zawsze - pod warunkiem włączenia gestykulacji, modulacji i zabawnych min ;) W takim układzie możemy równie dobrze

Szaro-buro i mgliście

Nastrój dziś jak pogoda, rozmyty jakiś i szary... Zosia, mimo kolorowej maty i ulubionych ciamkatek wokoło, też jakaś nieswoja... Jesteśmy jak jeżozwierze, o. Albo jeże! Mój mały domowy jeż przepełzł właśnie niesamowity dystans ok 40 cm, by ugryźć nogę żółwia z maty! drapieżne te jeże! ;) O! do takich jeży się dziś poczuwam: ...jak widać jeże, choć kolczaste, też mogą być sympatyczne :D

Bolesne początki karmienia piersią... Jak się przygotować?

Kiedy pisałam o walce o utrzymanie karmienia piersią, nie myślałam o tworzeniu posta z poradami, informacjami - pisałam wtedy by zwyczajnie móc się wyżalić. A jednak ten właśnie post wywołał poruszenie, na blogu i poza nim. Uświadomiło mi to, jak bardzo brakuje szczerych informacji o tym jakie trudne są początki, ile pułapek czeka na drodze początkującej mamy karmiącej piersią... Zatem postanowiłam

Czas, czas, czas...! i przedgwiazdkowy ambaras

Staram się coś napisać, naprawdę się staram, ale ostatnio im mocniej się staram, tym jakby doba robi się coraz krótsza... Mam pozaczynanych kilka wielce ważnych dla mnie postów - i mimo najszczerszych chęci nie potrafię żadnego skończyć. Czas jest wedle wszelkich teorii nielimitowany, ale na przekór logice mam poczucie, że skubany stale mi ucieka. Zosieńka pochłania go w ilościach większych nawet

Szczepienia... z cyklu "top 10 dylematów młodej matki"

źródło zdjęcia: TU Wczoraj Zośka miała trzecią dawkę szczepień... Co prawda dziecię moje doskonale znosi póki co te skondensowane pakieciki straszliwych zarazów, nie ma gorączki, biegunek - to jednak od wczoraj mi marudzi straszliwie... Dziś po raz pierwszy Zosia nie obudziła mnie śmiechem, a płaczem. I tenże płacz towarzyszy nam przez cały dzień, przeplatany krótkimi drzemkami i krótkimi

Gender w mikroskali - czyli co chłopcom, a co dziewczynkom
...to które ubranko dziś zakładamy? jak "chłopiec" czy jak "dziewczynka"? Temat mocno na fali, nie sądziłam że w ogóle będę miała chęć go poruszać, ale parę wrzuconych przez znajomych linków na FB zainspirowało do napisania krótkiej wypowiedzi. Nie, nie będę się rozwodzić nad ideą gender studies, bo generalnie zupełnie nie przeszkadza mi inny podział ról obu płci. Nie jestem feministką, ani szowinistką,

Dynia inaczej! かぼちゃの煮物, czyli przepis na gotowaną kabochę (lub dynię hokkaido)
Nie wiem jak Wy, my jesteśmy wielkimi fanami dyni, szczególnie jej japońskich odmian - lubi je także mój wewnętrzny leniwiec, bo nie trzeba ich obierać, a przyrządza się je błyskawicznie :) A jak przystało na rodziców maleńkiego alergika, dyni u nas pod dostatkiem (mrożonej jak i zapasów świeżej, osiągającej pełnię swego smaku leżakując w kuchni). Mam nadzieję, że i Wy macie zachomikowane trochę dyni

Translate
o herbacie, kulinarnych inspiracjach, eko-matkowaniu i wszystkim, co mi w duszy gra :)
O mnie
- Unknown
Kategorie
Archiwum
-
▼
2013
(38)
-
▼
grudnia
(14)
- Bo 13 to fajna liczba! ;)
- Blokada w Mlecznej Krainie...
- Gwiazdkowo – garść życzeń, ciepłych myśli i rodzin...
- Rozszerzanie diety malca - kiedy nadchodzi TEN czas?
- Co-sleeping od podszewki
- A gdyby zebry miały zielone paski...?
- Kartka z kalendarza... a w zasadzie dwie :)
- Pod czujnym okiem Niani i Babci....
- Szaro-buro i mgliście
- Bolesne początki karmienia piersią... Jak się przy...
- Czas, czas, czas...! i przedgwiazdkowy ambaras
- Szczepienia... z cyklu "top 10 dylematów młodej ma...
- Gender w mikroskali - czyli co chłopcom, a co dzie...
- Dynia inaczej! かぼちゃの煮物, czyli przepis na gotowaną ...
- ► października (1)
-
▼
grudnia
(14)